Miejsce znane chyba każdemu we Wrocławiu, choć nie każdy miał okazję jeszcze tam być. Przechodziłam koło borówki miliard razy, ale jakoś nie wchodziłam. Ale nadarzyła się okazja ku temu, a mianowicie rocznica. Także wybraliśmy się z moją drugą połówką na romantyczny wieczorek, posiedzieć na dachu i podziwiać widoczki. Pogoda piękna, słońce, 30 stopni, sporo ludzi... No i oczywiście ja, jak to ja, musiałam się do czegoś doczepić :P. Ale może od początku.
Na samym początku zabrakło mi jakieś karty menu, żeby na spokojnie zobaczyć co mają w ofercie i nie blokować przejścia. Niewiele ich by to kosztowało, jakby zrobili przy wejściu jedną księgę z menu. My niestety staliśmy przy tej ladzie zastanawiając się co i jak, a miejsca dość mało przy wejściu i ludzi trochę się naszło. Jak już zdecydowaliśmy się, to niestety pani, która przyjmowała zamówienia nic sobie z tego nie robiła i obsłużyła najpierw 3 inne osoby, które przyszły później. Dla mnie już minus, bo dlaczego mam stać i łaskawie czekać? Chociaż muszę przyznać, że mają fajny patent na gotowe zamówienia. Każdy dostaje krążek, a kiedy zamówienie jest już gotowe to zaczyna wibrować. Obydwoje zamówiliśmy kawę czekoladową, największą jaką mieli i płacąc za to po 18 zł (mając nadzieję, że to coś słodkiego). W końcu z lodami, czekoladą i bitą śmietaną. A żeby się nie zasłodzić to miejsce na kawę się znalazło. Trochę się przeliczyliśmy. Wszystko było mdłe! Wyjedliśmy tylko bitą śmietanę i trochę lodów, które były wymieszane z kruszonym lodem, który zabijał smak. Resztę zostawiliśmy, łudząc się, że może jeszcze dopijemy tak sobie siedząc. Ale jedyne na co mieliśmy ochotę, to zabić ten smak czymś innym. Na dachu wszystkie krzesła są plastikowe i w taki upał trochę się do nich przykleiliśmy. Nie pogardziłabym jakąś poduszką, albo po prostu innymi krzesełkami ;). Z resztą, stoliki i krzesła są tak gęsto poustawiane, że żeby się przedostać to trzeba pół dachu slalomem pokonać. A szkoda. Miejsce ma duży potencjał, ale parę malutkich zmian by się przydało.
Podsumowując: dach jest niewątpliwym plusem borówki. Sam lokal jest dobrze zlokalizowany i ma swoją historię. Dlatego mimo wszystko, każdy kto ma zamiar pozostać we Wrocławiu powinien to miejsce chociaż raz odwiedzić. I chociaż osobiście byłam średnio zadowolona z mojej wizyty w Borówka Cafe, to ponieważ była to moje pierwsza wizyta, to wybiorę się tam jeszcze raz - chociaż nie prędko. I jednego jestem pewna: nie zamówię żadnej kawy.




